INNE:


Dąb czerwony przy Złotych Tarasach

Liczby przeciw drzewom?

Sadzą papieskie dęby

Drzewa w Bytowie

Zalesianie Śląska

Lipy w Płocku

Chrząszcz obrońcą alej

Zbieracze szyszek po sezonie

Dęby z Bartoszowic

60-letni dąb "wyrośnie" przed Zamkiem Królewskim

Chrząszcz pachnica obrońcą alej

Miłośnicy przyrody z Warmii i Mazur szukają różnych sposób, by chronić przed wycinką przydrożne drzewa. Czy pomoże im w mały chrząszcz?

W weekend na konferencję ornitologiczną do Olsztyna przyjechali przyrodnicy: dr Andrzej Oleksa, entomolog z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, i Robert Gawroński z Małdyt, członek działającego w naszym regionie Klubu Przyrodników Warmii i Mazur. Prowadzą badania nad pachnicą - rzadkim gatunkiem chrząszcza, którego ulubioną ostoją są stare przydrożne drzewa, głównie lipy. Chrząszcz jest objęty ochroną, więc wycinanie drzew, na których żeruje, jest łamaniem prawa. Drogowcy niszczący chronionego prawem europejskim owada narażaliby się więc na zarzuty prokuratora.

Gawroński i Oleksa dobrze znają problem wycinek przydrożnych drzew na Warmii i Mazurach, dlatego skontaktowali się ze stowarzyszeniem Sadyba, walczącym o zachowanie krajobrazu na Warmii i Mazurach. Poinformowali o swoich badaniach przeprowadzonych już na zachodzie naszego województwa, m.in. na Pojezierzu Iławskim. - Wynika z nich, że przydrożne, stare lipy są ulubionym miejscem bytowania chrząszcza - mówi Oleksa. - Praktycznie większość alei jest przez niego zasiedlonych - dodaje Robert Gawroński. Im starsze drzewa tym szansa jest większa. Jeśli w okolicach znajduje się stary park albo folwark, to prawdopodobieństwo rośnie jeszcze bardziej, bo chrząszcz lubi takie stare siedliska.

Niewykluczone więc, że chrząszcz uratuje aleje, ale trzeba na to dokładnych badań. - Jeśli znalazłyby się pieniądze, moglibyśmy przeprowadzić je latem, kiedy chrząszcz intensywnie żeruje - mówi Oleksa. Dziennie można sprawdzić ok. 10-kilometrowy fragment drogi, co kosztowałby kilkaset zł.

Uwaga, w badaniach mogą pomóc wolontariusze! Charakterystyczne odchody o spłaszczonym przekroju i oczywiście wygląd samego, mierzącego 2-3 cm chrząszcza sprawiają, że także amatorzy-przyrodnicy mogą rozpoznać jego siedlisko. Najłatwiej szukać w lipcu i sierpniu, kiedy dorosłe chrząszcze są najaktywniejsze. Na dodatek, jak sama nazwa wskazuje, owady wydzielają specyficzny zapach.

Może więc warto skorzystać z pomocy entuzjastów wolontariuszy? - To bardzo dobry pomysł. Jesteśmy właśnie w trakcie pisania poradnika, który mówi, jak chrząszcza szukać - przyznają badacze. - Moglibyśmy także przeprowadzić jednodniowe szkolenie w terenie. Już kilkanaście osób może w ciągu sezonu "przeczesać" kolejną część województwa - przewiduje Oleksa. - Trzeba jednak znaleźć fundusze na poradnik.

Pieniądze na takie badania ma m.in. Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska. - To bardzo cenna inicjatywa, bo dotyczy gatunku chronionego. Tym bardziej że prace miałyby wymiar praktyczny. Myślę, że nie będzie problemów z finansowaniem - mówi Adam Krzyśków, prezes WFOŚ. - Odpowiedni wniosek można znaleźć m.in. na naszej stronie internetowej. Jeśli dotyczyłoby to sumy poniżej 50 tys. zł, sprawę można załatwić nawet w tydzień, a jeśli będzie potrzeba, to podpowiemy, jak to zrobić.

Sadyba chce z tej szansy korzystać. - Zamierzamy zwrócić się do Funduszu o takie środki - mówi Danuta Worobiec ze stowarzyszenia.

Dla lip nie ma ratunku

Ostatnio dużo emocji w Olsztynie budzi możliwa wycinka drzew na ul. Kościuszki - gdzie poszerzona ma być droga. Dlatego poprosiłem Andrzeja Oleksę, by przy okazji wizyty w Olsztynie sprawdził, czy chrząszcza pachnicy nie ma na rosnących tam lipach. Ale w sobotę Oleksa miał dla nas złą wiadomość. Pachnica nie pomoże uratować lip na Kościuszki. - Nie znaleźliśmy śladów chrząszcza. Lipy są tu jeszcze zbyt młode - ocenił Oleksa.

Tomasz Kurs, 26-03-2006

Źródło: http://miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3237952.html