O ATLASIE:


Od autora

Definicja drzewa

Aktualizacje zdjęć

CIEKAWOSTKI:


Kornik drukarz

Najwyższe drzewa

Co barwi liście drzew

Jesień rozszyfrowana

Kora w roli głównej

Drzewa ekspansywne

Dendro- geomorfologia

Opiętek dwuplamkowy

Szrotówek kasztanowcowiaczek

Co zawdzięczamy zieleni?

Iglaste dinozaury

Kod genetyczny topoli

Szrotówek kasztanowcowiaczek obżera kasztanowce

Z zimowego letargu budzą się poczwarki niewielkiego motyla - szrotówka kasztanowcowiaczka, który znowu nam obeżre kasztanowce. Czy i kiedy uda się go wytępić?

Szrotówek kasztanowcowiaczek pierwszy raz został zauważony 21 lat temu nad Jeziorem Ochrydzkim w Macedonii. W ciągu dwóch dekad ten liczący sobie nieco ponad 3 mm motyl rozpanoszył się niemal w całej Europie. Do Polski dotarł pod koniec lat 90. i wciąż podbija nowe tereny. Przestały już mu wystarczać kasztanowce - zaczął żerować na innych drzewach, m.in. na klonie jaworze. Jeżeli tak dalej pójdzie, może spustoszyć europejskie aleje, ogrody i parki.

Szrotówek kasztanowcowiaczek
Szrotówek kasztanowcowiaczek

Jak z nim walczyć? Najskuteczniejszą metodą jest ta najprostsza - grabienie i palenie liści. To w nich zimują poczwarki i większość przeżywa nawet trzydziestostopniowe mrozy. Pierwsze motyle zwykle wylatują ze ściółki na przełomie kwietnia i maja (w kilogramie suchych liści może ich być nawet 4 tys.!). Na młodych liściach kasztanowców samice składają jaja - każda 20-30, z których wylęgają się gąsienice. One właśnie wygryzają miękisz liści, które szybko brązowieją i opadają.

Nowe pokolenie szrotówka wydaje potomstwo już po kilku tygodniach. W ciągu roku taki cykl powtarza się z reguły trzy razy, na południu Europy - nawet pięć. Część poczwarek pozostaje w uśpieniu do kolejnej wiosny, a niektóre potrafią przetrwać w tym stanie nawet 2-3 lata. Dzięki paleniu opadłych liści można się pozbyć wielu z nich. - W Paryżu, gdzie robi się to regularnie, problemu ze szrotówkiem już w zasadzie nie ma - mówi dr Tomasz Bojarczuk z Instytutu Dendrologii PAN w Kórniku. Jego zdaniem w Polsce sytuacja też zaczyna się poprawiać: - Owad powoli przenosi się na północ. Są pierwsze sygnały, że dotarł do Szwecji. Czy faktycznie jest lepiej? Prof. Gabriel Łabanowski z Instytutu Sadownictwa i Kwiaciarstwa w Skierniewicach ma wątpliwości: - Ale też rok temu dotarł na Suwalszczyznę, która opierała się inwazji.

Źródło: Grażyna Morek, http://www.polityka.pl/


Kilkaset sopockich i gdańskich kasztanowców zostało uzbrojonych w specjalne opaski nasączone mieszanką kleju i feromonów płciowych wydzielanych przez samice szrotówka kasztanowcowiaczka. Gdy wiedzione miłosnymi zapachami samce wejdą na folię, skończą swój żywot.

Botanicy i entomologowie od lat szukają sposobów na uratowanie kasztanowców atakowanych przez żarłoczne larwy motyla - żerują one na liściach i osłabiają drzewa do tego stopnia, że te obumierają w ciągu kilku lat.

Szrotówek kasztanowcowiaczek
Szrotówek kasztanowcowiaczek

Szrotówek kasztanowcowiaczek ma niecałe 4 mm, a rozpiętość jego skrzydeł sięga 1 cm. Poczwarki zimują na starych liściach leżących pod drzewami. Budzą w się w końcu kwietnia i wędrują po pniach do korony drzew. Samice składają na zewnętrznej stronie liści kasztanowca około 40-60 jaj, z których po 10 dniach wylęgają się larwy i natychmiast zaczynają wgryzać się w miękisz liści, zaś po 6 tygodniach przechodzą w stadium poczwarek, z niektórych wylatują motyle, dając początek nowemu pokoleniu, ale około jedna trzecia poczwarek, owiniętych w gruby kokon, czeka do przyszłego roku.

- Dwa lata temu stosowaliśmy szczepienia - mówi Magda Czeczeczko z sopockiego magistratu. - Żeby wstrzyknąć lekarstwo, trzeba było robić nawierty w drzewie. Okazało się, że z 50 leczonych w ten sposób drzew sporo zostało mechanicznie uszkodzonych. Teraz postanowiliśmy zastosować inną metodę. Owinęliśmy pnie folią z lepikiem wymieszanym z feromonami. Te skomplikowane związki chemiczne produkowane przez owady służą do odnajdywania się osobników tego samego gatunku. Są odczuwalne dla osobnika płci przeciwnej ze znacznej odległości, a co więcej, są silnym afrodyzjakiem.

Owady, które zimują w liściach, gdy wspinają się po drzewie, wchodzą na folię, przyklejają się i giną. Kolejnym krokiem w walce z natrętami będzie zamontowanie w koronach drzew "klatek" wypełnionych wodą i nasączonych feromonami. Latające samce zwabione miłosnym zapachem samic wpadną tam oszołomione i utopia się. Aby wspomóc zniszczenie populacji żarłocznego motyla, w marcu dodatkowo umieszczono na 150 kasztanowcach budki lęgowe dla sikorek, które są naturalnym wrogiem szrotówek.

- Mamy w Gdańsku około 3 tys. kasztanowców - opowiada Andrzej Dąbrowski, kierownik utrzymania zieleni w gdańskim UM. - Na przeszło 500 założyliśmy opaski lepikowe. Dodatkowo w pobliżu występowania tych pięknych drzew założyliśmy pół tysiąca budek dla sikorek i innych wróblowatych, które żywią się szrotówkiem. Do tej pory w Gdańsku nie padł żaden kasztanowiec, ale póki można, trzeba chronić drzewa przed żarłocznymi owadami.

Skąd się wzięły kasztanowcowiaczki?

Miniaturowy motyl - Cameraria ohridella - pojawił się 17 lat temu w Macedonii nad jeziorem Ohrid. Motyl od razu masowo zaatakował całą populację kasztanowców zwyczajnych. W ciągu kilkunastu lat od pojawienia się szrotówka zarażona została większość kasztanowców w Niemczech, Austrii, Czechach, Francji i na Węgrzech. W Polsce, gdzie szkodnik grasuje od pięciu lat, jedynie na Pomorzu uchowały się jeszcze zdrowe drzewa.

Pierwsza hipoteza zakłada, że motyl o sześciomilimetrowej rozpiętości skrzydeł występował w Europie już w zamierzchłych czasach, jeszcze przed okresem wielkich zlodowaceń. Według drugiej, szrotówek przywędrował do Europy z innego kontynentu, prawdopodobnie z Azji. Badania genetyczne odkryły jeszcze jedną zagadkę: wszystkie szrotówki w całej Europie genetycznie są do siebie bardzo podobne. Co oznacza, że pochodzą z jednego miejsca na ziemi. Gdyby udało się znaleźć rodzinne strony motyla, być może udałoby się powstrzymać inwazję. W internecie od razu pojawiły się głosy fantastów, że sztucznie wyhodowany gatunek wymknął się badaczom.

Motyl nie zabija kasztanowców, tylko je osłabia - 200 do 300 larw żeruje na miękiszu liścia, obniżając jego zdolność do fotosyntezy. Zaatakowane liście żółkną, kurczą się i mogą przedwcześnie opadać. Czasem drzewo stara się odtworzyć listostan, a nawet potrafi powtórnie zakwitnąć. Zniszczone liście żółkną, brunatnieją i zasychają już w czerwcu. Zdarza się, że po dwóch latach drzewo umiera.

Źródło: Bożena Aksamit, http://miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,3349986.html